Polskie Stronnictwo Ludowe - życzliwość i normalność, rzetelność w gospodarce, rozwaga w polityce...

Witamy na stronie internetowej Zarządu Wojewódzkiego Polskiego Stronnictwa Ludowego w Opolu.
Biuro mieści się przy ul. Katowickiej 55/6 w Opolu.

Serdecznie zapraszamy.


Waldemar Pawlak: Państwo sprawne, a nie tanie

Waldemar Pawlak (wicepremier), gość “Salonu politycznego Trójki”: Ważne jest, by państwo było sprawne, a nie tanie. Państwo tanie czasem kosztuje obywateli więcej.

Waldemar Pawlak, gość “Salonu politycznego Trójki” uważa, że ograniczenie liczby urzędników nie musi być korzystne dla kraju. Przypomina, że jednym z

głównych zadań administracji jest teraz pozyskiwanie funduszy europejskich, a zmniejszenie liczby urzędników zamiast zredukować koszty, podniesie je.

- Warto zadać takie pytanie, czy chcielibyśmy zapłacić kilkanaście złoty więcej, żeby nie stać w kolejkach u lekarza, nie tracić czasu w urzędzie, czy też nie płacić dodatkowo za korepetycje.

Polityk mówi też o ewentualnym strajku górników i ich postulacie dotyczącym gwarancji zatrudnienia oraz wpływie państwa na ten sektor. – W moim przekonaniu ważne

jest, by strategiczne elementy infrastruktury energetycznej były pod wpływem miejscowym.

Dodaje, że rozmowy ze związkami zawodowymi i pracodawcami toczą się nieustannie, a do tego sektora należy podejść w szczególny sposób, bo znaczenia węgla w polskiej gospodarce jest nadal bardzo duże.

Gość Trójki komentuje też ostatnie wypowiedzi posła Eugeniusza Kłopotka, który uważa, że minister Jacek Rostowski powinien zrezygnować ze swojej funkcji. – Potrzebni

są odpowiedni ludzie na określony czas i w tym sensie minister dobrze wypełnia swoje zadanie.

Wicepremier dodaje, że z zainteresowaniem obejrzał debatę do tyczącą OFE. Jego zdaniem przedstawiciel rządu w dyskusji wypadł zdecydowanie lepiej niż Leszek Balcerowicz. Przyznaje jednak, że w kwestii opcji walutowych brakowało mu wsparcia ministra.

W audycji polityk mówi również o ewentualnym członkostwie Adama Małysza w PSL, pomyśle zakupienia komputera dla każdego ucznia rozpoczynającego naukę oraz tworzeniu polskiego prawa atomowego.



3 kwietnia wybory do izb rolniczych

O  zbliżających się wyborach do izb rolniczych mówili na wspólnej konferencji prasowej w Sejmie: Marek Sawicki – minister rolnictwa i rozwoju wsi, Witold Szmulewicz – prezes krajowej rady izb rolniczych, Władysław Serafin – prezes zarządu krajowego związku rolników, kółek i organizacji rolniczych oraz Jerzy Chróścikowski – przewodniczący niezależnego samorządnego związku zawodowego rolników indywidualnych „Solidarność”.

Wybory odbędą się w niedzielę 3 kwietnia 2011 roku w godz. 8.00 – 18.00.
W celu przeprowadzenia wyborów utworzono 2437 okręgów wyborczych, w których wybranych zostanie 4361 członków rad powiatowych izb. Zarejestrowanych zostało 6001 kandydatów.
Czynne i bierne prawo wyborcze mają wszyscy członkowie izb rolniczych. Członkami izby rolniczej z mocy prawa są:- osoby fizyczne i prawne, będące płatnikami podatku rolnego (powyżej 1 ha) – podatnicy podatku dochodowego z działów specjalnych produkcji rolnej
- członkowie rolniczych spółdzielni produkcyjnych, posiadający wkłady gruntowe.
W gminie o powierzchni użytków rolnych poniżej 4 tys. ha wybiera się jednego członka rady powiatowej izby, w gminie o pow. użytków rolnych powyżej 4 tys. ha wybiera się dwóch członków rady powiatowej izby.

http://www.psltv.pl/



Jestem z PSL. To nie znaczy, że nie mam racji

Krystyna Naszkowska: Jest Pani żywą legendą tego rządu. Jak to się stało, że pokonała Pani Michała Boniego i przeforsowała  wspólnie z ministrem finansów swoją koncepcję reformy OFE. Minister Boni ma chyba mocniejszą pozycję w rządzie niż Pani?

Jolanta Fedak: Skoro był twórcą programu PO, miał za sobą duży klub, więc również większą siłę polityczną.  Moją siłą jest to, że cieszę się z osiągniętego kompromisu w kwestii OFE, a jemu to zdaje się nie wystarczać.

Może mu nie wystarcza, bo ten kompromis polega  w istocie na przyjęciu Pani koncepcji zmian w OFE.

Przedłożenie rządowe jest wynikiem kompromisu.  Może nie wystarczać osobie, która zajęła pozycję arbitra lub uważa, że jest jakaś racja poza polityką? Natomiast ja mam świadomość, że przyszłam do rządu by robić politykę, czyli dbać o dobro wspólne. I nic w tym złego.

Ambitna, zdecydowana, niesamowicie silna psychicznie kobieta. To Pani?

Chyba nie. Wizerunek publiczny często mocno odbiega od tego, kim się jest w istocie. Kiedy weszłam do rządu, zamieszkałam w Warszawie i poznałam wiele publicznych osób, to często byłam rozczarowana, jak bardzo się one różnią od moich wyobrażeń.

Minister Rostowski też Panią rozczarował?

Mile mnie zaskoczył. Kiedyś próbowałam przekonać go do jakiegoś mojego pomysłu i by to osiągnąć powołałam się na przykład brytyjski. A on wtedy spokojnie powiedział: Czy Ty myślisz, że w Wielkiej Brytanii to wszystko dobrze działa? Mnie to bardzo ubawiło. Zrozumiałam, że myślimy podobnie – rozwiązania muszą być dostosowane do naszej sytuacji ekonomicznej, demograficznej, kulturowej. A małpowanie, patrzenie na Zachód jak na Pewex, w którym wszystko jest piękne,  powoduje że przeszczepiamy tu pomysły które w ogóle nie pasują do naszej sytuacji. I OFE jest tego najlepszym przykładem,

A kto wymyślił, że trzeba zrobić reformę OFE?  Ktoś to Pani podpowiedział, od czego się zaczęło?

Zaczęło się od kalendarza. W listopadzie 2007 roku okazało się, że twórcy reformy opracowali zasady poboru składki, ale zabrakło zasad wypłaty emerytur. Proponowano powołanie zakładów emerytalnych. Oczywiście miało ich być kilkanaście, oczywiście miały z sobą konkurować i samo przez się zrozumiałe, że miały pobierać część wypłacanej emerytury za to, że ją prześlą na konto emeryta. Od tego zaczęła się analiza racjonalności naszego systemu emerytalnego. Pracowaliśmy pod presją czasu, bo z jednej strony – należało opracować praktyczny system wypłaty pierwszych emerytur z nowego systemu, bo czas gonił. Przypominam, że w styczniu 2008 roku musiałam zrobić pierwsze wypłaty dla 60-letnich kobiet. Z drugiej strony, w tym samym czasie musiałam przygotować ustawę o   emeryturach pomostowych,  a jednocześnie widziałam, że cały system się „nie klei”.

I wtedy się Pani zorientowała, że trzeba szerzej się tym zająć?

Wtedy się zorientowałam, że nasz nowoczesny, najlepszy na świecie system emerytalny, zapewnia zyski wszystkim, tylko nie emerytom.  Wiedziałam, że publiczne stwierdzenie „król jest nagi” spowoduje ogromną nagonkę na mnie. Podjęłam jednak to ryzyko. Zanim rozpoczęłam przekonywanie opinii publicznej do moich racji, musiałam szybko rozwiązać sprawy praktyczne.   Podzieliliśmy więc w ministerstwie ustawę na dwie części. Pierwsza ustawa z przejściowymi rozwiązaniami regulująca zasady wypłaty okresowych emerytur dla 60 letnich kobiet, forsowana od początku przeze mnie, rzutem na taśmę przeszła w parlamencie. Ustawa została uchwalona 9 stycznia. Natomiast druga, o zakładach emerytalnych, została zawetowana przez prezydenta Lecha  Kaczyńskiego.

Dlaczego nie było pani na debacie o OFE w Belwederze, u prezydenta?

Pan prezydent mnie nie zaprosił.

Nie poczuła się Pani urażona?

Nie.

Serio?

Owszem, serio.

To może ucieszona, że nie musi się Pani boksować tam z prof. Balcerowiczem?

W jakimś sensie tak, bo prof. Balcerowicz używa wobec mnie argumentów które nie mają charakteru merytorycznego. Zarzuca mi, że jestem z PSL. Mówi, że ta korekta systemu emerytalnego jest moim osobistym i PSL-u sukcesem. Owszem jestem z PSL-u, ale to nie znaczy że na pewno nie mam racji.

To prezes PSL Waldemar Pawlak kiedy tworzyła się koalicja PO -PSL wymyślił, że ludowcy powinni dostać resort pracy. Chodziło o to by na tle liberalnego PO wyróżnić się prospołeczną postawą. To była szansa dla ludowców by nie dać się zapomnieć przy silniejszym partnerze.  Pani tę szansę w dwustu procentach wykorzystała. Nie ma drugiego ministra z PSL, o którym by tak dużo nie mówiono jak o pani.

Nie jestem pewna, czy Waldemar Pawlak o to walczył. Początkowo kto inny miał być ministrem, ale w międzyczasie pojawiły się pewne przeszkody. W polityce nie da się wszystkiego zaplanować.

A dlaczego akurat Pani dostała to stanowisko?

Przypadek

W PSL mówi się, że tylko pani mogła temu sprostać. Bo jest ambitna, szybko się uczy i miała pani doświadczenie w pracy w samorządzie. No i nie bez znaczenia jest niekwestionowana lojalność wobec prezesa Pawlaka.

Mam duże doświadczenie wyniesione z pracy w samorządach: stosowałam w praktyce ustawę o pomocy społecznej. Odpowiadałam za rehabilitację osób niepełnosprawnych,  rynek pracy  i sprawy społeczne w województwie lubuskim. Problematyka ubezpieczeniowa była dla mnie pewną nowością,  ale nie do końca. Tego, czego nie wiedziałam, musiałam się szybko nauczyć.

A czym teraz się pani zajmie?

Reforma systemu emerytalnego była reklamowana jako złoty środek na problemy demograficzne. Miała uchronić system emerytalny przed skutkami starzenia się społeczeństwa. W rzeczywistości  problem boleśnie zaostrzyła drastycznie obniżając  świadczenia. Priorytetem na dziś jest taka polityka rodzinna, aby polepszyć wskaźniki dzietności, co sprzyja rozwojowi gospodarczemu. Poziom rozwoju gospodarczego kraju musi być zaś taki, aby młodzi ludzie mieli pracę. A więc nie tylko dzietność, ale również praca.  To jest system naczyń połączonych.

To teraz będzie się pani spierała z Joanną Kluzik- Rostkowską, dla której polityka rodzinna jest oczkiem w głowie. Już teraz szefowa PJN zarzuca pani pięć grzechów głównych, pewnie szybko dorzuci następne.

Poza dewastacją systemu emerytalnego Joanna Kluzik zarzuca Pani  przesunięcie 7,5 mld z Funduszu Rezerwy Demograficznej zł do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. To też nazywa dewastacją.

W 2007 roku, kiedy obejmowałam urząd ministra, w kasie Funduszu  było 3 mld zł. Teraz, już po przesunięciu 7,5  mld do FUS, ten stan  wynosi 10 mld. To jest dewastacja?
Zabrała też pani 4 mld zł z Funduszu Pracy czyli pieniądze przeznaczone na walkę z bezrobociem

Żaden minister przez ostatnie 20 lat nie wydał na tę walkę tyle co ja przez pierwsze dwa lata. W pierwszym roku dwukrotnie zwiększyłam fundusze na zakładanie nowych miejsc pracy. Teraz wysokość funduszu rzeczywiście wygląda jak w 2008 roku, ale pamiętajmy że deficyt sektora finansów publicznych jest pod drugim progiem ostrożnościowym. I trzeba bardzo uważać z wydatkami m.in. dlatego że nie możemy sobie pozwolić na przekroczenie tego progu, bo to rodzi dramatyczne konsekwencje – także dla polityki społecznej. Widziałam co się działo w Grecji. Byłam na radzie EPSCO, czyli Radzie Ministrów Unii do spraw Zatrudnienia, na której minister Grecji w sposób dramatyczny prosił Unię o pomoc. Oprocentowanie obligacje rządu greckiego skoczyło w ciągu tygodnia trzy razy.  Rozmawiałam z minister pracy Litwy, która w czasie kiedy litewskie obligacje rządowe skoczyły prawie dwukrotnie musiała ciąć prawie wszystkie wydatki socjalne. Oba ta spotkania bardzo przeżyłam. Pilnowanie tego progu jest teraz najważniejsze, nie możemy sobie pozwolić na jego przekroczenie. Dlatego mimo iż ten fundusz jest moim oczkiem w głowie i nikt nie wydał tyle na tworzenie miejsc pracy co ja, to będę czekała z nowymi wnioskami póki sytuacja się nie poprawi.

Kolejny Pani grzech to zaniechanie  programu 50 plus, czyli pracy dla osób powyżej 50 roku życia.

To jest zupełne kuriozum. Przecież głównym działaniem tego programu było wprowadzenie emerytur pomostowych i ten rząd to zrobił. Wydłużyliśmy efektywną pracę Polakom o 2 i pół roku. Nikomu wcześniej w Unii nie udało z roku na rok o 5 lat przedłużyć kobietom efektywny wiek przechodzenia na emeryturę.

Pani jest chyba przeciwniczką przedłużania wieku emerytalnego?

Nieprawda. Namawiam, by pracować dłużej, póki ludzie mają pracę, siłę i chęć. Nie ma świadczenia,. które zapewni nam lepsze życie niż dochody z pracy.

Ale ustawowo?

Do 60 roku kobiety i do 65 roku mężczyźni

Czyli jednak nie chce pani by przedłużać wieku emerytalnego.

Jestem praktykiem. Dziś naszym problemem jest zbyt wczesne, poniżej wieku ustawowego, przechodzenie na emeryturę lub pozostawanie bez pracy na kilka lat przed emeryturą. Zmiana przepisów niczego tu nie zmieni. Musimy jeszcze więcej inwestować w szkolenia osób w wieku 50+ tak, aby te osoby były konkurencyjne na rynku pracy. Wprowadziliśmy zmiany w prawie, dzięki którym pracodawcy zatrudniający osoby w wieku 50+ mają ulgi w opłacie niektórych podatków.  Prawo ma zachęcać do pozostania na rynku pracy, tak jak to się dzieje w przypadku nauczycieli. Wprowadziliśmy ustawę, która jest stosowana w sytuacji wyjątkowej – jeśli rzeczywiście nie ma pracy, to nauczyciel przechodzi na świadczenie kompensacyjne. I okazało się, że tylko ok. 100 osób z tej możliwości skorzystało. Byłam za tę ustawę ogromnie atakowana. Wprowadzamy ustawę żłobkową, również  by nie stawiać starszych kobiet w sytuacji: “zostać w pracy czy pomóc córce w wychowaniu wnuka, aby ona mogła pójść do pracy”.

Kolejny Pani grzech to walka z pracującymi emerytami czyli ustawa która zmusza pracownika, który osiągnął już wiek emerytalny i chciałby brać emeryturę i nadal pracować do złożenia wypowiedzenia z pracy choćby na jeden dzień. Zdaje sobie pani sprawę, że wiele firm tego pracownika ponownie już nie zatrudni?

Ja nie wierzę w to, że firma dobrego pracownika zwolni i nie zatrudni, bo działałaby przeciwko sobie. Pomijam już fakt, że za moment będziemy mieli niedobór siły roboczej w kraju.

Dobrze się pani czuje w tym resorcie?

Bardzo! Lubię tę pracę.

A gdyby po wyborach znowu powstała koalicja Po -PSL chciałaby Pani nadal kierować tym ministerstwem?

Nie zmarnowałam czasu danego mi przez wyborców. Za ostatnie 3 i pół roku napisaliśmy od nowa lub znowelizowaliśmy około 50 ustaw. Mogliśmy to zrobić, bo rząd ma większość parlamentarną. To jest wielki komfort dla ministra. Moi poprzednicy na ogół takiego szczęścia nie mieli.

Kiedy tworzyła się koalicja PiS z Samoobroną i LPR i ministerstwo pracy  dostała „Samoobrona” , to Jarosław Kaczyński mówił: „oddaliśmy naszym koalicjantom tylko mało znaczące resorty”.

Dlatego polityka dwóch rządów PIS w kwestii społecznej poniosła całkowitą klęskę.   Idea solidarnego państwa była mitem, o którym się wiele mówiło, ale go nie realizowało.

Kiedy pani przyszła do ministerstwa, dość powszechnie uważano że faktyczną szefową będzie wiceminister Agnieszka Chłoń – Domińczak, a Pani będzie tylko listkiem figowym. A tymczasem szybko Pani pokazała, że chce by realnym szefem i na początek pozbyła się pani Chłoń – Domińczak.

Pani wice minister została odwołana przez premiera. Nigdy nie ukrywałam, że nasze poglądy na system emerytalny różniły się diametralnie. Dlatego zmieniłam jej zakres obowiązków.

Będzie pani lokomotywą wyborczą PSL w tych wyborach?

Nie umiem tego ocenić, ale wezmę udział w wyborach parlamentarnych..

Nieważne czy wyborcy PSL podzielają pani idee czy w ogóle rozumieją o co chodzi z OFE.  Widzą, że ma pani jakaś wizję, że bez kompleksów walczy pani o jej realizację z warszawskimi salonami i że potrafi pani wygrywać. Proszę nie mówić, że nie zdaje sobie Pani z tego wszystkiego sprawy?

Trochę tak, ale nie mam poczucia triumfalizmu. Mimo że zrobiłam dużo, widzę, ile jeszcze trzeba zrobić. Więc może rację ma Donald Tusk, kiedy mówi że przełomem dla naszej gospodarki będzie rząd, który dostanie osiem lat na realizacje swojego programu.

W 1990 r wstąpiła Pani do PSL. Dlaczego akurat do PSL?

Studiowałam nauki polityczne i spóźniłam się na seminarium o polityce międzynarodowej. Nie było już tam miejsc, a ponieważ zawsze interesowałam się historią to zapisałam się na seminarium o historii ruchu ludowego.  Na początku nudziłam się straszliwie, ale stopniowo zaczęło mnie to wciągać, zafascynował mnie okres PSL Mikołajczyka. Tak się zaczęło.

PSL ma piękna tradycję i historię. Ale czy nie jesteśmy świadkami końca tej historii , PSL schodzi ze sceny politycznej?

PSL od 20 lat działa pod tą sama nazwą, utrzymuje się w parlamencie. Dobrze jest mieć pamięć polityczną, bo w obecnych realiach politycy często się dystansują od swoich poczynań zakładając nowe ugrupowania, które są jak żagiew – szybko zapalają się i równie szybko gasną. PSL jest tu chlubnym wyjątkiem.

Chciałaby Pani zostać prezesem?

Czego?

No PSL.

Nie. Do prowadzenia partii potrzebna jest osoba  z wyjątkową charyzmą i taka, która dla polityki potrafi się całkowicie poświecić.

Pawlak ma tę wyjątkową charyzmę?

Prof. Staniszkis użyła terminu „miękka charyzma”.

Pawlak powiedział, że  jest pani czupurna i skutecznością zadziwiła warszawskie salony.

Przesadził (śmiech).

A inny pani kolega powiedział, że zawsze mówi Pani to co myśli.

Najpierw sprawę dobrze przemyślę, a potem powiem, co myślę. Czasem politycy coś chlapną bez zastanowienia, jakby wstawali rano i myśleli, co by tu powiedzieć, by przebiło się do mediów.

Dokładnie tak odbierano pani pierwsze wypowiedzi na temat reformy emerytur. Fedak coś chlapnęła.

Zanim pierwszy raz coś na ten temat powiedziałam, przez pół roku zastanawialiśmy się w resorcie, jak z tego kłopotu z emeryturami wybrnąć. I dopiero kiedy już miałam koncepcję, to przedstawiłam ją opinii publicznej..

A w tym rządzie dobrze się pani czuje?

Tak. Jestem w dobrych, profesjonalnych relacjach ze wszystkimi ministrami. Mamy poczucie wspólnego losu. Działamy pod ogromną presją, stale coś rozbija regularny rytm pracy rządu – tyle nieszczęść spadło na nasz kraj w tym czasie, na które trzeba było reagować: katastrofa smoleńska, powodzie.

Nie spotykała się Pani na początku z lekceważeniem ze strony innych członków rządu  na zasadzie: przyszła jakaś pani z PSL z Zielonej Góry?

To miało też swoje zalety

A bycie kobietą?

Bez znaczenia.

[ gazeta wyborcza ]



Jak oceniają Tuska opolscy posłowie? Debata na UO

Debata na UOTrzy minuty na odpowiedź. Taki bezwzględny rygor postawili czwórce opolskich posłów studenci sekcji “Mężowie stanu i politycy” Koła Naukowego Historyków Uniwersytetu Opolskiego, którzy zorganizowali debatę pt. “Obietnice (nie)spełnione. Podsumowanie rządów Donalda Tuska”.
Najostrzejszym krytykiem rządu okazał się poseł Sławomir Kłosowski z PiS, który krytykował go za zła politykę w każdej dziedzinie. Szef partii w regionie ostatecznie wystawił rządzącemu od trzech lat gabinetowi dwóję.

Ocena nie jest najniższa z powodu dobrego PR-u – wyjaśnił Kłosowski.
Łagodniejszy w ocenach był Tomasz Garbowski, który dał Tuskowi “tróję z dwoma wykrzyknikami”.
- Podobno miała u nas powstać druga zielona wyspa. Może i powstała, ale na razie jest bezludna – żartował poseł SLD.

W ciągu godziny czwórce polityków dano szansę na wypowiedzi na temat edukacji, polityki energetycznej, gospodarki oraz przygotowań do Euro 2012.

Stanisław Rakoczy z PSL chwalił rząd, w którym jego partia jest współkoalicjantem. Nie było to jednak poparcie bezkrytyczne. Ocena : 4.

- Gdybyśmy o wszystkim myśleli tak samo, bylibyśmy jedną partią – wyjaśnił odrzucając złożoną pół żartem ofertę Jarmuziewicza nt. wstąpienia do PO.

Mimo żartów Tomasza Garbowskiego najśmieszniej zrobiło się po słowach Tadeusza Jarmuziewicza. Wiceminister infrastruktury, który dał rządowi – a tym samym sobie – piątkę zdradził, że koledzy z sąsiednich krajów są zapatrzeni w nasz kraj.

www.nto.pl



Młodzi w demokracji…

Młodzi w demokracji – pod takim hasłem w Sejmie odbyły się warsztaty parlamentarne. Gościem młodych ludzi z całej Polski był wicepremier, minister gospodarki Waldemar Pawlak. Jak podkreślał, polityka w życiu społeczeństwa jest ważna, choć jeszcze bardziej istotne jest to, w jaki sposób jest prowadzona. Młodzież pytała wicepremiera także o kondycje polskiej gospodarki, politykę zagraniczną oraz o procesy legislacyjne związane z tworzeniem ustaw.

www.psl.org.pl



Barbara Zając otrzymała Złotą Spinkę…

Nowa Trybuna Opolska po raz czternasty uhonorowała Złotymi Spinkami wybitnych Opolan, wyróżniających się osiągnięciami zawodowymi, postawą społeczną i kreatywnością. Uroczysta gala odbyła się dziś w Teatrze Kochanowskiego.

Złotą Spinkę w kategorii samorządność otrzymała Barbara Zając – wójt Pokoju, od 34 lat oddana idei i praktyce samorządowej, której praca, doświadczenie i bezkompromisowość w ostatnich wyborach zyskały jej poparcie 90 proc. wyborców.

źródło www.nto.pl



Spotkanie w Rudziczce

- W interesie rolników jest wystawienie swoich przedstawicieli do Izby Rolniczej w Opolu. Wybierzcie najlepszych – apelował na spotkaniu w Rudziczce prezes opolskiego PSL poseł Stanisław Rakoczy.

Sala  w ośrodku kultury była pełna. Już na początku spotkania wiceminister rolnictwa Kol. Andrzej Butra poinformował zebranych o nowym rozporządzeniu, zgodnie z którym producenci cukru będą musieli dzielić się nadzwycznym zyskiem z producentami buraka. Poruszył także problematykę importu do naszego kraju mięsa skażonego dioksynami. Prosił także o zgłaszanie bezpośrednio do ministerstwa problemów i nieprawidłowości w dziedzinach podległych jego departamentom. – Jest wiele spraw, o których po prostu nie wiemy. Nie bójcie się nas o nich informować. Mój adres e-mail i telefon nie jest tajemnicą – przekonywał.

O korzyściach ze zbliżającej się prezydencji Polski w UE mówił poseł Rakoczy, który decyzją marszałka Sejmu jest jego pełnomocnikiem w sprawach dotyczących tego wydarzenia. – To doskonała okazja do wypromowania naszego kraju i wywalczenia wielu spraw. Także tych dotyczących interesów nas wszystkich. Postaramy się wykonać to zadanie jak najlepiej – podkreślał parlamentarzysta.

Z kolei Kol. Antoni Konopka – członek zarządu województwa opolskiego – zachęcał rolników do udziału w nadchodzących wyborach do Izb Rolniczych. – Sam byłem prezesem Izby i wiem, że ci których nie ma, racji nie mają i to na własne życzenie. Bez silnych samorządów rolniczych trudno jest walczyć o nasze interesy. A silny samorząd jest wyłącznie wtedy, gdy tworzy go możliwie duża grupa świadomych wyborców. W spotkaniu uczestniczył także senator Norbert Krajczy, który od kilku dni jest członkiem klubu PSL w izbie wyższej parlamentu.

Nie mniej ważne od części oficjalnej były spotkania w kuluarach. Rolników interesowały głównie bieżące sprawy i polityka rządu, choć rozmawiano między innymi o wątpliwościach związanych z planowanymi farmami wiatrowymi.

Większość uczestników dobrze oceniło spotkanie. – Dzięki takim inicjatywom możemy u źródła wyjaśnić wiele wątpliwości, wymienić swoje spostrzeżenia. Tu na sali widzimy, że wybraliśmy dobrych ludzi, którzy  potrafią zrozumieć nasze problemy i chcą pomóc w ich rozwiązaniu – powiedział jeden z jego uczestników. Z pewnością takiej ocenie sprzyjały pyszne ciasta wystawione przez organizatorów oraz mini koncert miejscowej orkiestry.



Dzień Kobiet w Łosiowie 2011

Chłop potęgą jest i tej prawdy nikt nie kwestionuje. Jednak siódmego marca na zamku w Łosiowie przy okazji Dnia Kobiet niepodzielne rządy sprawowały kobiety.

Na spotkanie zorganizowane przez PSL  przybyło ponad sto osób. Jego rangę podkreśliła obecność Prezesa ZW PSL posła Stanisława Rakoczego, senatora Norberta Krajczego oraz wicewojewody Antoniego Jastrzembskiego. Jednak prawdziwymi gospodarzami będącymi w centrum wydarzeń tego dnia były nasze panie. – Patrząc na tę salę nie musimy nikogo przekonywać, że parytety o które inni muszą toczyć boje, u nas są czym zupełnie naturalnym – podkreślił poseł Rakoczy. Nie zapomniano o życzeniach i kwiatkach dla wszystkich solenizantek, a w tworzeniu nastroju pomagali muzycy z Filharmonii Opolskiej. Jednak największym uznaniem cieszył się sam fakt organizacji imprezy, która stała się okazją do nieformalnej wymiany opinii .



Złote Spinki 2011. Barbara Zając – wójt Pokoju

Nominacja w kategorii samorządność.

Gdzie inni nie mogą, tam Baśkę poślą. Do marszałka, do wojewody, do starosty, do sołtysa, do szefa policji … Dla wielu mieszkańców gminy Pokój wójtowa nie jest żadną tam szefową gminy, ale po prostu koleżanką. Barbara Zając z wieloma mieszkańcami jest na “ty” – Władza jest w Warszawie. Natomiast wójt jest dla ludzi, a nie na odwrót – uważa Barbara Zając.
Jest wójtem od 5 lat, w samorządach pracuje od 34. Historia z wyborem na najważniejsze stanowisko w gminie rozpoczęła się w połowie kadencji jej poprzednika Władysława Kuika. Ówczesny włodarz wyrzucił ją pracy. Była wtedy inspektorem ds. komunalnych

Za to m.in., że urodziła piąte dziecko i nie kryła krytycznego stanowiska do działań Kuika. W tym samym czasie rozkręcała już Stowarzyszenie Pokój, które zajęło się organizacją Festiwali Weberowskich. Dzisiaj impreza ta ma rangę wojewódzką i jak mało która jest okazją do integracji środowisk mniejszościowych i napływowych. Zapowiedziała, że wróci do gminy i pokaże, jak się powinno rządzić.

W 2006, kiedy obejmowała stanowisko, gmina znacznie odstawała od sąsiednich samorządów. Zającowa doprowadziła do modernizacji szkół, przedszkoli, uruchomienia sali gimnastycznej w Domaradzu, budowy boisk sportowych. Zajęła się też budową dróg gminnych, zorganizowaniem niezbędnych pieniędzy na mieszkania socjalne. Załatwiła również sprawę wydawałoby się niemożliwą: uruchomienia w gminie stałego posterunku policji. Ruszyła sprawę modernizacji rowów odwadniających, dzięki czemu gmina w styczniu, podczas podtopień, uniknęła kolejnej powodzi.

W 2010 roku podczas wyborów samorzadowych zarówno PO, jak i SLD zdecydowały się poprzeć Barbarę Zając z PSL i nie wystawiać własnych kandydatów.
- Baśka jest najlepsza – tłumaczyli politycy.

nto.pl



Stanisław Rakoczy pełnomocnikiem Marszałka Sejmu Grzegorza Schetyny

Poseł Stanisław Rakoczy został pełnomocnikiem Marszałka Sejmu Grzegorza Schetyny do spraw parlamentarnego wymiaru polskiej prezydencji w UE.
Poseł Stanisław Rakoczy z Klubu Poselskiego PSL jest przewodniczącym Komisji do Spraw Unii Europejskiej i on będzie głównym koordynatorem wszystkich działań podejmowanych przez Sejm i Senat w czasie kadencji polskiej prezydencji w UE. Dotyczy to organizacji spotkań, posiedzeń komisji i grup parlamentarnych. Jest to wyróżnienie, ale jednocześnie bardzo odpowiedzialna rola.

klub.psl.pl